Omlet z papryką, fetą i oliwkami

  • Wartość odżywcza:
  • 410,5 kcal, białko: 19,8 g, tłuszcz: 28,4 g, węglowodany: 20,4 g

Bez ubijania białek, bez glutenu. Może stanowić pyszne pożywne śniadanie lub kolację. Można też pokroić w trójkąty i potraktować jako przekąskę.

  • 2 jaja
  • 2 łyżki mąki kukurydzianej (oczywiście w wersji glutenowej można zastąpić inną mąką)
  • 2 łyżki mleka 2%
  • przyprawy: pieprz, zioła prowansalskie
  • łyżka oleju rzepakowego
  • 1/4 papryki pokrojonej w drobną kosteczkę
  • plaster fety (20-30 g) pokrojony w kostkę
  • 6 oliwek pokrojonych w plasterki
  • zielone listki do ozdoby (np. bazylia, natka pietruszki lub kolendra – ja użyłam tej ostatniej)

Jaja wymieszać dokładnie w miseczce z mąką, mlekiem i przyprawami (można to zrobić przy użyciu trzepaczki.

Na patelni rozgrzać olej i wrzucić paprykę. Smażyć 1-2 min.

Wlać jaja, a na wierzchu porozrzucać fetę i oliwki. Przykryć i smażyć do uzyskania pożądanego ścięcia jajek (ja smażę, aż zetną się całkowicie, bo nie lubię płynnych jajek). Ozdobić zielonymi listkami.Pyszota!!! 🙂

Kotlety z tuńczyka

  • Wartość odżywcza 1 kotleta (całość = 10 sztuk):
  • 76,7 kcal, białko: 9,6 g, tłuszcz: 2,6 g, węglowodany: 3,2 g

10 kotletów (na porcję wystarczą 2-4 sztuki):

  • duża puszka tuńczyka w sosie własnym (400 g, 280 g bez zalewy)
  • 2 małe jajka
  • 5 łyżek otrębów
  • mała papryka pokrojona w drobną kosteczkę
  • mała cebula drobno posiekana
  • łyżka oleju rzepakowego
  • 2 łyżki musztardy
  • pieprz

Tuńczyka odsączyć z zalewy, rozgnieść widelcem, wymieszać z jajkami, olejem i łyżką otrębów. Dodać cebulę i paprykę oraz musztardę i pieprz. Dokładnie wymieszać.

Uformować małe kotlety i obtoczyć je delikatnie w otrębach. Ułożyć na blasze wyłożonej pergaminem i piec 10-15 min. w 180°C. Po tym czasie przewrócić kotlety (delikatnie!) na drugą stronę i piec kolejne 10-15 min.

Baaardzo smaczne, wyjątkowo krótki czas przygotowywania i mało naczyń do zmywania 🙂

Tarta z brokułami, oliwkami, pomidorami suszonymi i fetą

  • Wartość odżywcza 1 porcji (całość = 4 porcje):
  • 432,7 kcal, białko: 10,8 g, tłuszcz: 30,9 g, węglowodany: 28,2 g

4 porcje:

Ciasto:

  • 70 g masła
  • żółtko
  • szklanka mąki (ok. 130 g, patrz: Przelicznik)
  • szczypta soli

Farsz:

  • 1,5 szklanki różyczek brokułów (ja miałam akurat niecałe opakowanie brokułów mrożonych, czyli ok. 200 g)
  • 10-12 oliwek pokrojonych w krążki
  • 4 kawałki pomidorów suszonych w oleju pokrojonych na małe kawałeczki
  • ok. 75 g fety lub twardego sera koziego
  • żółtko
  • jajko
  • 5 łyżek mleka 2% (ok. 50 ml)
  • przyprawy: sól, pieprz, oregano

dodatkowo: łyżka oleju, odrobina bułki tartej

Składniki ciasta zagnieść, owinąć folią i wstawić do lodówki na 30 min.

Brokuły świeże przelać wrzątkiem, a mrożone ugotować na półtwardo.

Formę do tarty (o średnicy ok. 22 cm)  wysmarować olejem, posypać bułką tartą. Ciasto wyjąć z lodówki i rozwałkować na cienki placek. Wyłożyć dno i boki formy (jeśli ciasto będzie się rwało, to nic nie szkodzi – takimi kawałeczkami bez trudu można wylepić formę). Piec ok. 10 min. w 200°C (aż się lekko zarumieni). Nie wyłączać piekarnika.

Żółtko roztrzepać widelcem z całym jajkiem, mlekiem i przyprawami. Na podpieczonym spodzie ułożyć brokuły, pomidory suszone, oliwki i ser. Zalać sosem jajeczno-mlecznym. Piec ok. 10-15 min.

Za inspirację do tego przepisu posłużył mi przepis na „Brokułową tartę”, pochodzący z książki „Kuchnia malucha” pod red. B. Ciepłowskiej-Kowalczyk i M. Rodak.

Cannelloni z wołowiną i szpinakiem

  • Wartość odżywcza 1 porcji (całość = 4 porcje):
  • 430,1 kcal, białko: 26,5 g, tłuszcz: 19,6 g, węglowodany: 38,8 g

4 porcje:

  • makaron cannelloni (16 rurek, czyli ok. 160 g)
  • 1 op. mrożonego szpinaku (450 g)
  • mielona chuda wołowina (ok. 300 g)
  • 2 łyżki oleju rzepakowego
  • cebula
  • 2-3 ząbki czosnku
  • kula mozzarrelli 100 g lub 3 plasterki sera żółtego
  • przyprawy: sól, pieprz, chilli, gałka muszkatołowa, kumin, oregano
  • sos beszamelowy: 2 łyżki masła, 3 łyżki mąki, 3/4 szklanki mleka 2% (ok. 150-180 ml)

Na patelni rozgrzać łyżkę oleju, wrzucić mięso i smażyć, mieszając, aż straci czerwony kolor. Przyprawić solą, pieprzem, chilli, kuminem i oregano.

W garnku rozgrzać łyżkę oleju i zeszklić posiekaną cebulę. Dodać czosnek przeciśnięty przez praskę, zamieszać, smażyć 1 min. Dorzucić szpinak i dusić, aż się rozmrozi (ok. 10-15 min.). Przyprawić solą, pieprzem, chilli i gałką muszkatołową. Dodać mięso.

Przygotować sos beszamelowy: w garnuszku rozpuścić masło, dodać mąkę i wymieszać (tak, by mąka dokładnie połączyła się z masłem). Wlewać powoli zimne mleko, cały czas mieszając. Gotować i mieszać, aż sos zgęstnieje. W razie, gdyby powstały grudki, można wymieszać sos dokładnie trzepaczką. Przyprawić chilli, pieprzem i odrobiną soli.

Rurki makaronowe nadziać farszem* i ułożyć w naczyniu żaroodpornym (wysmarowanym olejem) jedną obok drugiej. Polać sosem beszamelowym. Oprószyć pieprzem. Piec 20 min. w 180°C. Po tym czasie na wierzch rzucić kawałeczki mozzarelli lub sera żółtego i zapiekać jeszcze 5 min.

*jak to najprościej zrobić? Ja każdą rurkę makaronową ustawiałam pionowo w naczyniu żaroodpornym i przy pomocy dwóch łyżeczek wkładałam farsz, ubijając go rękojeścią noża.

Makaron z sosem pieczarkowym

  • Wartość odżywcza 1 porcji (całość = 4 małe porcje):
  • 392,1 kcal, białko: 16,3 g, tłuszcz: 10,9 g, węglowodany: 53,7 g

4 małe porcje (większe niż na zdjęciu :-)):

  • makaron 300 g (ja akurat użyłam czarnego makaronu włoskiego – świetny prezent od Magdy :-))
  • ok. 500 g pieczarek
  • cebula
  • 1-3 ząbki czosnku (w zależności od upodobań)
  • łyżeczka świeżego startego imbiru
  • 2 łyżki oleju rzepakowego
  • 3 łyżeczki masła
  • 2 łyżki sosu sojowego
  • kawałek ostrej papryki lub pieprz
  • łyżka lubczyku suszonego
  • 3 łyżki mleka 1,5-2%
  • łyżka mąki pszennej
  • 2 łyżeczki sezamu

Makaron ugotować al dente.

Pieczarki, umyć, obrać i pokroić (np. w półplasterki). W garnku rozgrzać łyżkę oleju rzepakowego i 2 łyżeczki masła. Wrzucić pieczarki i dusić, mieszając.

Na patelni rozgrzać łyżkę oleju rzepakowego i łyżeczkę masła. Wrzucić posiekaną drobno cebulę, ostrą papryczkę, imbir i czosnek przeciśnięty przez praskę. Zeszklić, dodać do pieczarek.

Do garnka z pieczarkami dodać sos sojowy i lubczyk. Odlać trochę gorącego sosu do szklanki i wymieszać dokładnie z mlekiem i mąką (tak, by nie było grudek). Wymieszać delikatnie z pieczarkami. Gotować kilka minut na małym ogniu, co jakiś czas mieszając, aż sos lekko zgęstnieje.

Sos wymieszać z makaronem. Posypać sezamem.

Ja dodałam mąkę i mleko głównie dla lepszego koloru sosu i dla bardzo lekkiego zagęszczenia. Jeśli ktoś lubi gęsty, mączny sos można oczywiście dodać więcej mąki.

Koreczki – mix

Koreczki to świetna przekąska na imprezy. Czasem brakuje pomysłów na składniki. Poniżej przedstawiam swoje propozycje. Użyłam następujących składników:

  • mozzarella w małych kuleczkach
  • ser żółty
  • kabanosy
  • oliwki zielone i czarne
  • papryka
  • ogórki konserwowe
  • cebulka konserwowa
  • marchewka konserwowa
  • i oczywiście: wykałaczki

Koreczki z mozzarellą, oliwkami i papryką:

  • mozzarella w małych kuleczkach 1 op. 125 g
  • oliwki czarne i zielone
  • papryki czerwone (pokrojone w kwadraty lub np. tak jak na zdjęciu – w gwiazdki – przy pomocy foremki do ciasteczek :-))
  • Koreczki z serem żółtym, marchewką konserwową i cebulką konserwową:
  • ser żółty pokrojony w kostkę
  • marchewka konserwowa (z puszki), ewentualnie pokrojona na krótsze kawałki
  • cebulka konserwowa
  • Koreczki z marchewką konserwową i kabanosem:
  • marchewka konserwowa (z puszki), ewentualnie pokrojona na krótsze kawałki
  • kabanosy pokrojone na krótkie kawałki
  • Koreczki z kabanosem, serem żółtym, oliwkami i ogórkiem konserwowym:
  • kabanosy pokrojone na krótkie kawałki
  • ser żółty pokrojony w kostkę
  • oliwki czarne i zielone
  • ogórki konserwowe pokrojone w grube plastry
  • Koreczki z kabanosem, ogórkiem konserwowym i oliwkami:
  • kabanosy pokrojone na krótkie kawałki
  • ogórki konserwowe pokrojone w grube plastry
  • oliwki czarne i zielone

Ciasteczka mocno czekoladowe

  • Wartość odżywcza wszystkich ciasteczek:
  • 2666,8 kcal, białko: 39,9 g, tłuszcz: 152,6 g, węglowodany: 283,7 g

Pyszne ciasteczka z dużą zawartością kakao (ok. 90 sztuk różnych rozmiarów).

  • 170 g masła o temperaturze pokojowej
  • 60 g cukru pudru
  • 1/4 łyżeczki soli
  • opcjonalnie: ziarenka wyłuskane z laski wanilii
  • 260 g mąki pszennej (patrz: Przelicznik)
  • 50 g prawdziwego gorzkiego kakao
  • jajko

Przygotować:

masło w misce

mikser/blender z końcówką do ubijania

cukier puder wymieszany z solą i ziarenkami wanilii (jeśli są używane)

jajko

mąkę wymieszaną z kakao

foremki do wycinania ciasteczek

blachę wyłożoną pergaminem

Masło zmiksować na gładką masę. Dodawać mieszankę cukru, soli i wanilii, cały czas miksując. Wbić jajko, zmiksować. Dodać mąkę z kakao i zmiksować (ponieważ ja dysponuję tylko blenderem z końcówką do ubijania, po dodaniu mąki i kakao ciasto zagniotłam już ręcznie, bo mój blender nie dałby sobie rady).

Ciasto włożyć w folii do lodówki na 1 h.Wyjąć ciasto z lodówki, delikatnie rozwałkować na cienki placek (podsypując lekko mąką w razie potrzeby). Foremkami wyciąć ciasteczka. Ułożyć je na blasze wyłożonej pergaminem i piec ok. 12 min. w 180°C.

Ciasteczka można oczywiście ozdobić lukrem lub polewą (np. z białej czekolady) oraz udekorować posypką lub orzechami, ale ja miałam akurat ochotę na takie ciasteczka saute 🙂

Świetnie nadają się do kawy!Przepis (zmodyfikowany) pochodzi stąd.

Indyk z ryżem, warzywami i surówką z marchewki

  • Wartość odżywcza 1 porcji (całość = 6 porcji):
  • 475,7 kcal, białko: 41 g, tłuszcz: 15,7 g, węglowodany: 44 g

Indyk:

  • ok. 800 g piersi indyka
  • łyżeczka oleju sezamowego
  • łyżeczka oliwy
  • przyprawy: sos sojowy, kumin (dużo kuminu!), pieprz, chilli, garam masala
  • łyżka oleju rzepakowego
  • 2 ząbki czosnku

Sos pomidorowy do indyka:

  • łyżka oleju rzepakowego
  • mała cebula (użyłam czerwonej)
  • 2 ząbki czosnku
  • puszka pomidorów
  • przyprawy: pieprz, chilli, kumin, szczypta cukru

Ryż z warzywami:

  • ok. 200 g ryżu (użyłam czarnego i białego)
  • 2 op. warzyw mrożonych (użyłam mieszanki chińskiej i wiosennej)
  • łyżka oleju rzepakowego
  • przyprawy: sos sojowy, kumin, chilli

Surówka z marchewki:

  • 1/2 kg marchewek
  • 2 łyżki pestek dyni uprażonych na suchej patelni
  • 1/2 op. jogurtu naturalnego
  • przyprawy: pieprz, bazylia

Indyk: Drób oczyścić ze skóry i widocznych białych fragmentów tłuszczu. Pokroić w kostkę. Obtoczyć w oliwie, oleju sezamowym, sosie sojowym, pieprzu, chilli, garam masala i dużej ilości kuminu.

Na oleju rzepakowym zeszklić przeciśnięty przez praskę czosnek i wyłowić czosnek z patelni – pozostawiając czosnkowy olej na patelni  (czosnek pozostawiony na patelni przypalałby się w trakcie smażenia indyka i nadawał mu nieprzyjemny smak; wyłowiony czosnek można dodać do sosu pomidorowego).

Smażyć indyka partiami.

Sos pomidorowy do indyka: Na oleju zeszklić cebulę i przeciśnięty przez praskę czosnek. Dodać pomidory, rozgnieść widelcem i dusić, aż się rozpadną i wyparuje nadmiar wody. Dodać przyprawy i starannie zmiksować (najlepiej przy użyciu blendera). Pozostawić na niedużym ogniu pod uchyloną pokrywką. W międzyczasie do sosu dorzucać usmażone partie indyka.

Ryż z warzywami: Ryż ugotować. Warzywa wrzucić na rozgrzany olej i smażyć, aż się rozmrożą, a pozostaną kruche. Przyprawić.

Surówka z marchewki: Marchewki obrać, zetrzeć na tarce (mnie w tym wyręczył robot kuchenny). Wymieszać z jogurtem, przyprawami i pestkami dyni.

Trochę roboty jest, ale było pyszne i ostre! 🙂

Łosoś z ryżem, brokułami i sosem tzatziki

  • Wartość odżywcza 1 porcji:
  • 694,2 kcal, białko: 47,5 g, tłuszcz: 29,6 g, węglowodany: 65 g

Pyszny obiad gotowy w 30 minut!2 porcje:

  • 150 g ryżu (użyłam jaśminowego pełnoziarnistego i czerwonego)
  • 1/2 op. brokułów mrożonych (1 op. = 450 g)
  • ok. 400 g filetu z łososia
  • marynata do łososia: po łyżeczce oliwy, sosu sojowego, skórki startej z cytryny, soku z cytryny, pieprz
  • sos tzatziki: 1/2 op. jogurtu naturalnego (ok. 90 g), 1/2 ogórka zielonego obranego i pokrojonego w kosteczkę, 2 ząbki czosnku przeciśnięte  przez praskę, kumin, sól, pieprz

Ryż ugotować. Łososia natrzeć marynatą i piec 15-20 min. w 180°C (na blasze wyłożonej papierem do pieczenia lub w naczyniu żaroodpornym). Brokuły ugotować – najlepiej na parze. Wymieszać dokładnie składniki sosu tzatziki. I gotowe! 🙂

 

Dieta szpitalna…

Dzień I

  • OBIAD: zupa jarzynowa, ziemniaki puree, gotowana marchewka z groszkiem (mięsa nie starczyło – pewnie dlatego, że byłam nowo przyjęta)
  • KOLACJA: 3 kromki białej bułki, 1 kromka chleba białego, masło, liść sałaty, 2 plasterki wędliny, herbata

Dzień II

  • ŚNIADANIE: zupa mleczna (nie jadłam), 3 kromki białej bułki, 1 kromka chleba białego, masło, liść sałaty, 2 plasterki wędliny, herbata
  • OBIAD: zupa ogórkowa, ziemniaki puree, buraczki gotowane, klops mięsny gotowany
  • KOLACJA: 3 kromki białej bułki, 1 kromka chleba białego, masło, 1/4 małego pomidora, serek topiony, herbata

Dzień III

  • ŚNIADANIE: zupa mleczna (nie jadłam), 3 kromki białej bułki, 1 kromka chleba białego, masło, dżem, kawa z mlekiem (nie cierpię słodkich śniadań!)
  • OBIAD: zupa buraczkowa, ziemniaki puree, surówka z kapusty, marchewki i cebuli, mielona ryba smażona w panierce (ohydna!)
  • KOLACJA: 3 kromki białej bułki, 1 kromka chleba białego, masło, plaster sera twarogowego, 5 małych rzodkiewek, herbata

Dzień IV

  • ŚNIADANIE: zupa mleczna (nie jadłam), 3 kromki białej bułki, 1 kromka chleba białego, masło, 3 plasterki ogórka, 2 plasterki mielonki (nie tknęłam), herbata
  • OBIAD: akurat jak już wychodziłam ze szpitala, to podawali obiad – Pani usilnie namawiała mnie, bym jeszcze została i zjadła, ale jakoś oparłam się tej „pokusie” 😛

Nie pamiętam kiedy jadłam takie ilości białego pieczywa. Dieta typowo zapierająca (co w przypadku kobiet ciężarnych jest wyjątkowo niewskazane, m. in. ze względu na skłonność do hemoroidów). Ponadto mało błonnika i wysoki indeks glikemiczny – w sam raz dla kobiet ciężarnych z wysokim stężeniem glukozy…

Wędlina podłej jakości… Ale mieszcząc się w żywieniowej stawce szpitalnej, raczej trudno byłoby kupić wędlinę dobrej jakości… Zwłaszcza, że teraz w ogóle o taką trudno…

Z pozytywnych rzeczy: obiady (poza rybą) były całkiem smaczne i estetycznie podane.Z przyjemnością wróciłam na domową kuchnię 🙂