Tarta z serem kozim, gruszką i figami

  • Wartość odżywcza 1 porcji (całość = 12 porcji):
  • 199,3 kcal, białko: 4,8 g, tłuszcz: 11,8 g, węglowodany: 18,3 g

Miałam ochotę na jakieś przetworzone owoce. Stanęłam w sklepie przed półką z owocami w puszce i mój wzrok padł na figi. Myśli podążyły od razu do przepisu, który widziałam ostatnio w najnowszym numerze „Kuchni”. Dokupiłam kilka innych składników, nieco zmodyfikowałam oryginalny przepis i powstała smaczna tarta z serem kozim, gruszką i figami.

Ciasto:

  • 220 g mąki (użyłam pszennej wrocławskiej, typ 500)
  • szczypta soli
  • kilka igiełek świeżego posiekanego rozmarynu
  • jajko
  • 2 łyżki miodu
  • 100 g masła

Nadzienie:

  • 150 g twarożku koziego
  • 150 ml śmietany 18%
  • jajko
  • sól, pieprz
  • 1/2 puszki fig (lub kilka fig świeżych)
  • mała gruszka

Zagnieść ciasto z podanych składników, zawinąć w folię spożywczą i wstawić do lodówki na 40 min.

Przygotować nadzienie: ser wymieszać z jajkiem, śmietaną, pieprzem i odrobiną soli  (zrobiłam to przy użyciu miksera). Figi pokroić na połówki, a gruszkę w cienkie plastry (pozbawiając gniazda nasiennego).

Formę do tarty wysmarować tłuszczem (użyłam oleju rzepakowego) i podsypać bułką tartą lub mąką. Rozwałkować ciasto i wyłożyć nim dno i boki formy. Na ciasto wylać masę serową. Na wierzchu ułożyć plastry gruszek i połówki fig. Piec 30 min. w 180°C.

Przepis (zmodyfikowany) pochodzi z miesięcznika „Kuchnia”, nr 9-2012.

Ps. Wszystkich tych, którzy ostatnio zaglądali na stronę i rozczarowywali się brakiem nowości – bardzo przepraszam!!! Powinno tu paść (prawdziwe) usprawiedliwienie się brakiem czasu, ale wiem, że mimo to, nie mogę zaniedbywać swoich wiernych „czytelników”. Obiecuję poprawę! 🙂

Ciasto z rabarbarem

  • Wartość odżywcza całości:
  • 2538,8 kcal, białko: 37,2 g, tłuszcz: 115,1 g, węglowodany: 339,3 g

Ciasto:

  • 250 g mąki
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • żółtko
  • 50 g cukru (użyłam brązowego nierafinowanego)
  • 125 g masła
  • 3-4 łyżki mleka (1,5-2% tłuszczu)

Nadzienie:

  • 7-9 łodyg rabarbaru
  • łyżeczka cukru (użyłam brązowego nierafinowanego)
  • łyżka miodu
  • 100 g daktyli suszonych

Mąkę wymieszać dokładnie z proszkiem do pieczenia i cukrem, dodać masło i żółtko. Zagnieść ciasto, dodając trochę mleka, by ciasto dobrze się zlepiło (ciasto kruche ma to do siebie, że na początku wyrabiania wydaje się, że składniki nigdy się nie połączą, ale jak tylko masło dostanie trochę ciepła od rąk, składniki zaczynają się lepić – ostrożnie więc z dodawaniem mleka). Gdy składniki ciasta już dobrze się połączą, 2/3 ciasta zawinąć w folię w włożyć do lodówki, a 1/3 ciasta zawinąć w folię i włożyć do zamrażalnika.

Rabarbar pokroić w plasterki (przy okazji odrzucając włókna, które same ładnie odchodzą i aż się rwą do odrzucenia). Wrzucić do garnka, wymieszać z cukrem i miodem i dusić, aż zrobi się konsystencja marmolady (mieszać co jakiś czas). Daktyle zalać wrzątkiem, odcedzić, pokroić na małe kawałeczki i wymieszać z masą rabarbarową.

Ciasto wyjąć z lodówki, rozwałkować w formie (ja użyłam tortownicy z odpinaną obręczą, wyłożonej papierem do pieczenia). Na cieście ułożyć masę rabarbarowo-daktylową. Wyjąć pozostałą część ciasta z zamrażalnika, zetrzeć na tarce i posypać masę powstałą kruszonką. Piec 30 min. w 160°C.

Inspirację zaczerpnęłam stąd i stąd.

Tort marchewkowy

  • Wartość odżywcza 1 porcji (całość = 15 porcji):
  • 367,9kcal, białko: 4,8 g, tłuszcz: 26,4 g, węglowodany: 28,3 g

Nie lubię tortów. Najczęściej są zbyt tłuste, zbyt kremowe, zbyt mdłe. Ten tort okazał się dla mnie prawdziwym zaskoczeniem. Był przepyszny! Ledwo zdążyłam zrobić zdjęcie ostatniemu kawałkowi 🙂 Tort jest lekki i rewelacyjny w smaku!

Ciasto:

„Miska” nr 1:

  • 200 g drobno startej marchewki (4 nieduże sztuki)
  • 50 g posiekanych orzechów włoskich uprażonych na suchej patelni
  • 70-90 g drobno pokrojonego ananasa z puszki (zużyłam 3 plasterki)
  • 50 g wiórków kokosowych

„Miska” nr 2:

  • 200 g mąki pszennej
  • po 1 łyżeczce: cynamonu, sody, soli
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

„Miska” nr 3:

  • 2 jaja
  • 100 g brązowego cukru
  • 150 ml oleju rzepakowego

Polewa:

  • 100-120 g cukru pudru
  • 400 g kremowego serka, np. Twój Smak
  • 100 g masła

Polewa: W misce zmiksować serek z masłem. Dodawać partiami cukier, cały czas miksując. Wstawić do lodówki (najlepiej pod przykryciem – np. z folii spożywczej).

Wymieszać w osobnych miskach składniki „miski” nr 1 i „miski” nr 2.

„Miska” nr 3: jajka ubić mikserem (do podwojenia objętości), dodać cukier i ubijać, aż gładko połączy się z jajami. Cały czas miksują dodawać cienkim strumieniem olej. Do powstałej masy dodać wymieszane składniki z „miski” nr 1 i wymieszać. Następnie dodać składniki z „miski” nr 2 i delikatnie wymieszać.

Tortownicę wyłożyć papierem do pieczenia (ja nałożyłam papier na dno tortownicy, i na papierze zamknęłam obręcz – tak, by papier wystał z tortownicy na zewnątrz, a boki wysmarowałam olejem). Wyłożyć masą tortownicę i piec 1 h w 150°C.

Gdy ciasto wystygnie (najlepiej po kilku godzinach od wyjęcia z piekarnika) delikatnie odpiąć boki formy i przekroić ciasto w poprzek na pół. Spód posmarować polewą (1/3 ilości). Przykryć górną częścią ciasta i wysmarować górę i boki tortu resztą polewy. Najlepiej nałożyć całą polewę na górę ciasta i szpatułką lub łyżką delikatnie rozsmarować krem po całości.

Kilka uwag odnośnie zdobienia tortów: jest wiele wspaniałych przepisów, dzięki którym tort może wyglądać efektownie – można użyć gotowej kolorowej polewy, masy marcepanowej, masy cukrowej, kolorowych posypek itp., itd. Jednak choć tort wygląda wtedy naprawdę efektownie – według mnie jest przesłodzony i niezjadliwy. Mój tort może nie zachwyca wyglądem, ale smakiem z pewnością przebija całą masę pięknych tortów! 🙂

Ozdoba tortu:

Tort można ozdobić dowolnymi owocami, dowolną posypką lub orzechami. Można też wykonać ozdoby wg poniższych przepisów:

Napisy z czekolady:

Kilka kostek czekolady gorzkiej rozpuścić w rondelku z łyżką masła. Kartę papieru zawinąć w rożek, pozostawiając niewielki otwór i spiąć, np. przy użyciu zszywacza. Nałożyć czekoladę do środka i na papier do pieczenia ułożony na płaskiej powierzchni wyciskać napisy (lub inne wzory). Wstawić do lodówki do zastygnięcia (na kilka godzin), a następnie delikatnie odkleić czekoladowe wzory od papieru.

Ciasteczka bezowe:

Nie wyszły mi idealne bezy, tylko bezy błyskawiczne – niesamowicie smaczne, ale nie przypominające klasycznych idealnych niepopękanych bez. Dwa białka ubiłam na sztywną pianę, dodałam łyżeczkę soku z cytryny i 125 g cukru pudru (stopniowo dodając po łyżce cukru, stale miksując). Ach! Przydałaby się też szczypta soli, o której być może zapomniałam :-p Włożyłam masę do szprycy i formowałam beziki, wyciskając je na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Piekłam ok. 35 min. w 140°C. Najlepiej zostawić w zamkniętym wyłączonym piekarniku na kilka godzin. Wyszło ok. 20 sztuk.

Porządne bezy wymagają obchodzenia się nimi dosłownie – jak z jajkiem. Odpowiednia temperatura białek, odpowiedni czas ubijania – potrafi to skutecznie zniechęcić do zabierania się za te wypieki. Tym bezom nie poświęciłam zbyt dużo czasu i specjalnej uwagi, a w smaku wyszły przepyszne – miękkie w środku, kruche na zewnątrz.

Bardzo dziękuję autorkom blogów, które zainspirowały mnie do zrobienia tego tortu:

ciasto marchewkowe – Kwestia Smaku

bezy – Moje Wypieki

Szarlotka najlepsza pod słońcem

  • Wartość odżywcza całości:
  • 4240,4 kcal (ups!), białko: 58,7 g, tłuszcz: 191,4 g, węglowodany: 561,8 g

Jakiś czas temu miałam okazję jeść u koleżanki najlepszą szarlotkę jaką jadłam w życiu! Koleżanka podzieliła się ze mną przepisem i nie omieszkałam się go użyć 🙂

  • kostka masła 200 g (można też zrobić z margaryną, ale wiadomo, że wtedy brak jest charakterystycznego maślanego smaku ciasta)
  • 3 szklanki mąki 390 g –> patrz: Przelicznik
  • 100 g brązowego cukru (w oryginalnej wersji była szklanka cukru)
  • 2 żółtka (zostały mi po upieczeniu Tortu bezowego)
  • jajko
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • 2 kg jabłek (najlepiej szarej renety lub innych kwaśnych) – wyszło mi 1,5 kg części jadalnych (bez skórek i ogryzków)
  • przyprawy: cynamon, imbir sproszkowany
  • olej do natłuszczenia formy, odrobina bułki tartej do podsypania formy

Nie lubię zagniatać ciasta z twardym masłem, dlatego rozpuściłam kostkę masła w rondelku, po czym wymieszałam z mąką, proszkiem do pieczenia, cukrem, żółtkami i jajkiem. Zagnieść ciasto, podzielić na 2 części – jedną większą (2/3 ciasta) włożyć do lodówki, a mniejszą (1/3 ciasta) włożyć na 1 h do zamrażalnika.

Jabłka obrać, pozbawić gniazd nasiennych i zetrzeć na tarce o grubych oczkach (wyręczył mnie w tym jak zwykle robot kuchenny). Dodać do smaku cynamon i imbir.

Formę do pieczenia (ja użyłam formy 28,5 cm x 20,5 cm, ale zdecydowanie lepsza będzie większa, np. 39 cm x 23,5 cm) natłuścić olejem, podsypać bułką tartą. Wyjąć ciasto z lodówki, wyłożyć nim formę (bardzo przydatny jest przy tym malutki wałek do ciasta, którym można rozwałkować ciasto bezpośrednio w formie), ułożyć jabłka. Wyjąć ciasto z zamrażalnika, zetrzeć na tarce o grubych oczkach i powstałą kruszoną posypać jabłka. Piec 40 min. w 180°C.Rewelacja! Podałam z sosem toffi (kupnym – sprawdziłam skład i zaakceptowałam :-)).Ps. Dziękuję za przepis!!! 🙂

Tort bezowy z owocami

  • Wartość odżywcza całości:
  • 3334,4 kcal, białko: 47 g, tłuszcz: 172,3 g, węglowodany: 389,5 kcal
  • Kalorie pochodzą głównie z cukru (ponad 1000 kcal) i śmietanki kremówki (niemal 1500 kcal) – o ile z części śmietanki można zrezygnować, o tyle cukru w przypadku bezy chyba ciężko się pozbyć… Ale przecież nie trzeba zjadać od razu całego ciasta! Spokojnie posilić się nim może 10 osób, a wtedy każda otrzymuje niewiele ponad 300 kcal – i tak dużo, ale to zawsze mniej niż kilka tysięcy kilokalorii 🙂

Beza to ciasto, którego nigdy do tej pory nie odważyłam się zrobić. Strasznie mnie przerażało, wydawało mi się, że niemożliwe jest jego upieczenie 😉 Aż zjadłam przepyszną bezę zrobioną przez moją koleżankę wg przepisu z blogu Kwestia Smaku. Spróbowałam swoich sił i ja. Oto rezultat:

Beza:

  • 5 białek o temperaturze pokojowej (należy wyjąć z lodówki kilka godzin przed robieniem ciasta)
  • 250 g drobnego białego cukru
  • łyżeczka octu winnego
  • łyżka mąki ziemniaczanej + dodatkowo do podsypania blachy

Krem budyniowy:

  • 3 żółtka
  • 1 op. cukru wanilinowego lub cukru z prawdziwą wanilią
  • 1/2 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 1,5 szklanki śmietanki kremówki 36% (ja użyłam 30 %) 375 g
  • łyżka cukru

Bita śmietana:

  • 1/2 szklanki śmietanki kremówki 36% (ja użyłam 30%) 125 g
  • łyżka cukru

Dekoracja:

  • 6 kiwi pokrojonych w półplasterki (lub inne owoce, najlepiej dość kwaśne, by zrównoważyły słodki smak bezy, np. truskawki, porzeczki)
  • skórka starta z 1 limonki
  • 2 łyżki soku z limonki

Beza:

Blachę do pieczenia wyłożyć papierem do pieczenia, posmarować olejem przy pomocy pędzelka i oprószyć mąką ziemniaczaną. Piekarnik nagrzać do 120°C (góra i dół, bez termoobiegu).

Białka ubić mikserem na sztywną pianę, następnie stopniowo (po 3 łyżki na raz) dodawać cukier, ciągle miksując. Przed dodaniem każdej następnej porcji miksować, aż cukier dobrze się wmiesza, a masa będzie gęsta i błyszcząca. Dodać ocet winny, mąkę ziemniaczaną i zmiksować.

Bezę wyłożyć na blaszkę w kształcie dwóch jak największych okręgów. Ja zrobiłam to mniej więcej w ten sposób:Wstawić do piekarnika na półkę poniżej półki środkowej. Piec 30 min., po czym zmniejszyć temperaturę do 100°C i piec dalej 2 godziny (lub krócej – godzinę, jeśli nie mamy czasu).  Wyłączyć piekarnik i studzić bezę w zamkniętym piekarniku przez kilka godzin (np. przez noc). Od momentu włożenia bezy do piekarnika dopiero po jej upieczeniu i kilkugodzinny suszeniu PIERWSZY RAZ otwieramy piekarnik. Nie otwierać wcześniej, bo beza może opaść!

Delikatnie odkleić upieczoną i wysuszoną bezę od papieru.

Krem:

W misce wymieszać żółtka z cukrem wanilinowym i mąką ziemniaczaną. Do rondelka wlać szklankę śmietanki i doprowadzić prawie do wrzenia. Stopniowo wlewać gorącą śmietankę do żółtek (nie odwrotnie!), energicznie mieszając trzepaczką. Masę przelać z powrotem do rondelka i podgrzewać 3-5 min. na małym ogniu, ciągle mieszając, aż masa zgęstnieje.

Połowę szklanki kremówki ubić na sztywną pianę z dodatkiem łyżki cukru. Wymieszać z OSTUDZONĄ bazą kremu budyniowego.

Krem budyniowy nałożyć delikatnie na jeden okrąg bezy, przykryć drugim okręgiem (od razu po przygotowaniu masa była dużo rzadsza niż po nocy spędzonej w rondelku w lodówce).

Dekoracja (najlepiej przygotować tuż przed podaniem):

Połowę szklanki kremówki ubić na sztywną pianę z dodatkiem łyżki cukru. Wyłożyć na wierzch tortu, udekorować owocami, posypać skórką z limonki i skropić sokiem z limonki.Beza z brzegów wyszła dość sucha, ale w środku (gdzie była grubsza) była przepysznie ciągnąca się. Bardzo słodki i bardzo smaczny deser dla fanów cukru 😉

Bezę zaczęłam piec wieczorem, przygotowałam krem, który wstawiłam na noc do lodówki (w czasie, gdy beza się suszyła w piekarniku). Tuż przed podaniem przełożyłam bezę kremem i udekorowałam bitą śmietaną i owocami.

Jest przy tym cieście trochę roboty, ale wbrew pozorom nie jest takie trudne do zrobienia. Ja tutaj przedstawiam tylko swoją odtwórczą działalność kulinarną, odsyłam na stronę autorki przepisu – tam jest wszystko pewnie jeszcze dokładniej wyjaśnione. Bardzo starałam się nic nie modyfikować w przepisie (nawet po ocet winny specjalnie poszłam do sklepu, choć mogło się go zastąpić zwykłym octem lub sokiem z cytryny). Ale oczywiście nie byłabym sobą, gdybym czegoś nie zmieniła… Myślę, że najbezpieczniej będzie przeczytać obie wersje przepisów (mój i oryginalny) i zrobić swoją wersję 🙂

Ps. Następnego dnia beza opadła, nasiąknęła kremem i zrobiła się wilgotna… Była jeszcze lepsza niż świeżo po przygotowaniu!!! Pychota!

Murzynek

Murzynek to ciasto, które kojarzy mi się z dzieciństwem. Moja mama piekła najlepszego murzynka pod słońcem! Stwierdziłam, że teraz kolej na moją wersję 🙂

  • 250 g masła (można użyć margaryny)
  • szklanka cukru (użyłam drobnego do wypieków, patrz: Przelicznik)
  • 4 łyżki mleka 1,5-2%
  • 5 łyżeczek kakao
  • 4 jajka – oddzielnie żółtka i białka
  • 1,5 szklanki mąki pszennej (patrz: Przelicznik)
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • opcjonalnie: rodzynki/wiórki kokosowe
  • olej lub inny tłuszcz do wysmarowania formy

Masło rozpuścić w rondelku. Dodać cukier i mieszać, aż się trochę rozpuści. Dodać mleko i kakao. Mieszać (cały czas podgrzewając), aż składniki ładnie się połączą. Zestawić z ognia.

Białka ubić na sztywną pianę. Dodać żółtka, mąkę, proszek do pieczenia i przestudzoną masę kakaową (część zostawić na polewę).

Formę* wysmarować olejem, wylać równomiernie ciasto. Piec około 25 min. w 200°C (czas pieczenia zależy od wielkości formy; gdy wierzch ciasta się upiecze, można sprawdzić czy środek ciasta jest upieczony poprzez włożenie patyczka w ciasto – patyczek powinien być suchy).

Ciasto polać polewą (jeśli już zdążyła zastygnąć można ją ponownie podgrzać przed polaniem).

* Chociaż typową formą do murzynka jest forma podłużna, ja jednak piekłam w wysokiej okrągłej formie do tarty (średnica = 22 cm). Murzynek ten pełnił funkcję tortu z okazji urodzin mojego brata 🙂 A ponieważ brat uwielbia rodzynki, na ciasto polane polewą rozrzuciłam sporą ich garść 🙂 Chyba nie muszę dodawać, że było przeeepyszne…? 😉Przepis znalazłam tu.

Ciasto z czekoladą i serem

Nadeszły urodziny Arka. Tortów nie lubię ani ja ani on, trzeba było zatem wymyślić coś innego. Ponieważ miałam w lodówce trochę białego sera na serniki, a Arek uwielbia gorzką czekoladę połączyłam te dwa składniki w jednym cieście.Masa serowa:

  • 330 g sera twarogowego na serniki
  • 50 g cukru (w oryginalnej wersji tego przepisu było dwa razy tyle)
  • 1 żółtko
  • 30 g mąki
  • skórka starta z 1 pomarańczy
  • 2 łyżki soku z pomarańczy

Masa czekoladowa:

  • 120 g masła
  • 120 g cukru (w oryginalnej wersji – 1/4 kg!!! To dla mnie zdecydowanie za dużo)
  • 2 jajka
  • 1 żółtko
  • 2 tabliczki gorzkiej czekolady (70 % kakao) (200 g)
  • 4 łyżki ostudzonej mocnej kawy
  • 180 g mąki
  • szczypta soli
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • garść orzechów laskowych

Czekoladę rozpuścić w rondelku z grubym dnem.

Ser zmiksować z cukrem, żółtkiem i mąką. Na koniec dodać skórkę i sok pomarańczowy (wyjdzie z tego dość gęsta masa).

Mąkę przesiać razem z proszkiem do pieczenia i solą. Masło zmiksować z cukrem, wbijać po jednym jajku, miksując. Następnie dodać żółtko, roztopioną czekoladę, kawę i zmiksować. Dosypywać po trochu mąki i po każdej porcji miksować. Po dodaniu ostatniej porcji mąki jeszcze raz dokładnie zmiksować masę.

2/3 masy czekoladowej wylać na dno formy wyłożonej folią aluminiową (ja piekłam w okrągłej wysokiej formie na tarty o średnicy 22 cm). Na to rozłożyć połowę masy serowej. Zrobić łyżką kilka ósemek, mieszając delikatnie obie masy. Następnie wyłożyć resztę masy czekoladowej, rozprowadzić, posypać orzechami i na to nałożyć resztę masy serowej. Ponownie zrobić łyżką ósemki, mieszając ze sobą jasną i ciemną masę.

Piec 30-35 min. w 180°C. Przed wyjęciem można wsadzić patyczek w środek ciasta – powinien być lekko wilgotny. Studzić w formie.

Gotowe ciasto można posypać świeżymi owocami. Ja początkowo położyłam mrożone truskawki, ale nie był to najtrafniejszy pomysł. Zdjęłam je i całe szczęście, bo mocno namoczyłyby ciasto, a z kolei następnego dnia straciły całą swoją jędrność i nie prezentowały się już tak ładnie. Zamieniłam je na ćwiartki kiwi. Pycha! Chociaż właściwie spróbowałam tylko malutki kawałeczek 😛 O reszcie mogą się wypowiedzieć koledzy i koleżanki Arka z pracy. Pycha…?

Zielony sernik

Przepis pochodzi z tej samej strony, co poprzedni. Mam słabość do tej strony 😛 Oto moja interpretacja:

Spód:

  • 1,5 tabliczki białej czekolady (150 g)
  • 120 g masła
  • 5 łyżeczek cukru
  • 2 łyżeczki cukru z prawdziwą wanilią
  • 2 jajka
  • szklanka mąki (130 g) -> patrz: Przelicznik
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

Masa serowa:

  • 3 łyżeczki zielonej herbaty w proszku Matcha
  • 2 łyżki gorącej wody
  • 1/2 kg śmietankowego sera twarogowego (na serniki)
  • ok. 370 g słodzonego mleka skondensowanego (użyłam 2,5 tubek mleka, można użyć też mleka z puszki)
  • 2 jajka

Formę kwadratową o wymiarach 20 x 20 wyłożyłam folią aluminiową. Masło roztopiłam razem z czekoladą w garnku z grubym dnem. Zestawiłam z ognia do ostudzenia, w tym czasie przygotowałam pozostałe składniki. Do miski przesiałam mąkę i proszek do pieczenia i dokładnie wymieszałam. Dodałam cukier, cukier waniliowy i jajka oraz lekko przestudzoną masę maślano-czekoladową. Zmiksowałam (krótko) na gładką masę, odłożyłam 5 łyżek, a resztę wylałam do przygotowanej formy. Wstawiłam do nagrzanego do 165°C piekarnika i piekłam 15 min.

W czasie pieczenia spodu przygotowałam masę serową: zieloną herbatę wymieszałam z gorącą wodą na gładką masę (wyszła z tego intensywnie zielona maź). Ser zmiksowałam chwilę na gładką masę, następnie wyciskałam po trochu mleka z tubki cały czas miksując. Potem dodałam masę z zielonej herbaty, a także kolejno po jednym jajku (cały czas miksując).

Masę serową wylałam na upieczony spód, nałożyłam na wierzch kilka łyżeczek odłożonej masy maślano-czekoladowej i przy pomocy wykałaczki zrobiłam wzorki. Na wierzchu położyłam luźno kawałek folii aluminiowej i wstawiłam do piekarnika (którego po wyjęciu upieczonego spodu nie wyłączałam). Piekłam 30 min., następnie zdjęłam folię aluminiową i dopiekałam wierzch sernika przez 15 min.

Studziłam początkowo przy otwartym piekarniku, a następnie wyjęłam formę z piekarnika. Wystudzone ciasto wyjęłam z formy, umieściłam w zamkniętym pojemniku na tort i włożyłam do lodówki. Aby ciasto uzyskało odpowiednią konsystencję musi się chłodzić kilka godzin (lub całą noc). Co oczywiście nie oznacza, że kilka kawałków nie zostało zjedzonych chwilę po wyjęciu ciasta z piekarnika 😛

Sernik smaczny, oryginalny. Jak tylko zobaczyłam na niego przepis, to od razu zamówiłam przez internet Matchę i nie mogłam się doczekać, kiedy zrobię to cudo. To sernik z pewnością tylko dla tych, którzy uwielbiają zieloną herbatę. Mimo niewielkiego dodatku Matchy, jej smak był mocno wyczuwalny. Oczywiście można też przygotować ten sernik bez dodatku Matchy 🙂

Link do oryginalnej wersji przepisu

Blok czekoladowy… Mmm… :-)

To bardzo prosty w przygotowaniu i przepyszny deser. Wspomnienie z dzieciństwa 🙂

  • 1 op. mleka pełnego w proszku (400 g)
  • 250 g masła
  • 1/2 – 1 szklanki cukru (w zależności od upodobań)
  • 1/2 szklanki wody
  • 2-6 łyżek prawdziwego kakao (w zależności od tego czy chcemy wyczuwać bardziej mleczny czy bardziej kakaowy smak)
  • 2 op. herbatników (200 g)
  • nerkowce (100 g) – można użyć oczywiście innych orzechów, dodać też żurawinę, rodzynki lub inne suszone owoce

W małym garnku rozpuścić masło, dodać cukier, wodę, kakao i dobrze wymieszać. Zestawić z ognia. W czasie, gdy masa będzie stygła, pokruszyć herbatniki (np. tłuczkiem do ziemniaków) i posiekać orzechy. Wyłożyć folią aluminiową formę, która akurat będzie pod ręką (może być keksówka, naczynie żaroodporne itp.). Mleko w proszku wymieszać z herbatnikami i orzechami. Na to wylać masę kakaową. Delikatnie wymieszać. Formę wypełnić masą, dobrze ją ugniatając. Wstawić do lodówki. Jak masa stwardnieje można wyjąć i kroić 🙂 Nie należy się zbytnio przejmować, jeśli kawałki się rozsypują – blok i tak zniknie błyskawicznie! 🙂

Szarlotka z mąki razowej

Zabrałam się za szarlotkę…Ciasto:

  • 3 szklanki mąki pszennej razowej
  • szczypta soli
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • łyżeczka cynamonu
  • 100 g masła
  • 3 łyżki brązowego cukru
  • 2 jaja
  • łyżka płynnego miodu

Jabłka:

  • 2 kg jabłek (kwaśne, najlepiej szara reneta)
  • 3 łyżki soku z cytryny
  • przyprawy: 2 łyżeczki cynamonu, 1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej, 1/2 łyżeczki imbiru
  • 2 łyżki brązowego cukru lub miodu

Opcjonalnie – do posypania: cukier puder wymieszany z cynamonem

Mąkę, sól, proszek do pieczenia, sodę i cynamon wymieszałam w misce. Dodałam pokrojone w kostkę masło oraz cukier i posiekałam nożem. Następnie dodałam 2 jajka i miód, wymieszałam nożem i zagniotłam ciasto. Uformowałam 2 kule, każdą włożyłam do śniadaniowej torebki foliowej i umieściłam w lodówce.

W tym czasie przygotowałam jabłka: obrałam je i już miałam sięgnąć po tarkę, ale przypomniałam sobie, że mam sprytne urządzenie AGD, które zrobi to szybciej 🙂 Pokroiłam jabłka w ćwiartki, usunęłam gniazda nasienne, a miąższem zajęło się ostrze robota kuchennego. Następnie wymieszałam jabłka z cukrem, sokiem z cytryny i przyprawami.

Piekarnik nastawiłam na 190°C. Formę 20 x 20 cm wyłożyłam papierem do pieczenia (chyba lepiej byłoby użyć formy 20 x 30, ale taka jeszcze wciąż zamiast u mnie w kuchni, widnieje tylko na moich listach zakupów…).

Wyjęłam jedną kulę ciasta z lodówki i rozwałkowałam na placek zbliżony rozmiarem do wymiarów formy. Przeniosłam ciasto do formy (jeśli będzie się rozwalać, to nie należy się przejmować, tylko po prostu powyklejać brakujące elementy). Podziurawiłam widelcem w wielu miejscach i wstawiłam do nagrzanego piekarnika. Piekłam przez 13 minut (ciasto lekko urosło).

Po wyjęciu ciasta z piekarnika, zmniejszyłam temperaturę do 180°C. Na podpieczony spód wyłożyłam GRUBĄ warstwę jabłek. Rozwałkowałam drugą kulę ciasta i przykryłam ciastem jabłka. Nacięłam ciasto w kilku miejscach i piekłam 40 minut. Przed podaniem można posypać mieszanką cukru pudru i cynamonu (ale dopiero jak ciasto nieco ostygnie!).

Szarlotka wyszła smaczna, zniknęła bardzo szybko. Ale ja jednak wolę robić i jeść ciasteczka 🙂Oryginalna wersja tego przepisu