Nie stać mnie na aktywność fizyczną

„Nie stać mnie na aktywność fizyczną” – to częsty argument osób, które próbują zmobilizować się do jakiejś aktywności fizycznej, ale im to nie wychodzi.

Wiele zajęć sportowych jest płatnych, ale to nie znaczy, że w takim razie pomysł wdrożenia aktywności fizycznej musi być zawsze kosztowny.

W poprzednim wpisie podałam kilka bezkosztowych lub tanich sposobów na zwiększenie aktywności fizycznej:
-ćwiczenia z trenerkami z YouTube
-wchodzenie po schodach zamiast korzystania z windy
-spacery
-ćwiczenia z hantlami
-ćwiczenia na macie

A tych bezkosztowych opcji jest oczywście znacznie więcej.

Ja chodzę regularnie od kilku lat raz w tygodniu do kameralnej siłowni (Square Fit Studio-polecam!). Nie dla mnie wielkie kluby sportowe, jest tam za głośno i też zupełnie inaczej wykorzystuje się sprzęty na siłowni samodzielnie, a inaczej pod okiem trenera.

Mogłoby się wydawać, że ćwiczenia raz w tygodniu nic nie dadzą, ale w połączeniu z wykorzystywaniem okazji do ruchu w pozostałych dniach tygodnia, można decydowanie odczuwać progres, jeśli chodzi o siłę i wydolność.

I choć jest to płatna opcja, to traktuję to jako inwestycję w swoje zdrowie i sprawność.

I tu znowu wiele osób powie: „nie stać mnie na trening z trenerem osobistym”.

Jednak te same osoby często kupują papierosy/alkohol lub zamawiają posiłki/kawę na mieście lub chodzą regularnie na farbowanie włosów/manicure/pedicure/zabiegi na rzęsy/brwi i inne zabiegi na ciało. Więc warto odpowiedzieć sobie szczerze na pytanie: czy naprawdę nie stać Cię na preferowaną aktywność fizyczną czy po prostu wybierasz wydawanie pieniędzy na inne cele?

A jeśli te inne cele są dla Ciebie ważniejsze, to pamiętaj o bezpłatnych formach aktywności fizycznej 🙂

Można też widywać się z trenerem/fizjoterapeutą raz na jakiś czas, żeby ustalił plan treningowy i sprawdził poprawność wykonywania ćwiczeń, a następnie ćwiczyć samodzielnie.

Ważne, żeby zacząć działać! 🙂

https://www.instagram.com/p/DT5OQzCjmys/

Jak zmobilizować się do aktywności fizycznej?

fot. Arkadiusz Bieniak

Wiele osób uprawia regularnie jakąś aktywność fizyczną. Jednak z uwagi na specyfikę mojej pracy, ja częściej mam do czynienia z tymi, których do tej aktywności próbuję zmobilizować.

Nie zależy mi na tym, by na czas współpracy dietetycznej, nieaktywny do tej pory pacjent, zapisał się na siłownię i chodził na nią 5 razy w tygodniu w celu przyspieszenia efektów odchudzających. Zależy mi na tym, by znalazł taką aktywność fizyczną, którą polubi na tyle, że będzie chciał kontynuować ją również po zakończeniu naszej współpracy.

Niektórym udaje się regularnie (np. raz-dwa razy w tygodniu) chodzić na basen/biegać/jeździć na rowerze/robić trening siłowy itp. Inni mają krótkie zrywy i szybko zarzucają regularny trening.

I właśnie o tych zrywach mam przemyślenie. Im większa będzie różnorodność tych zrywów, tym sumarycznie na przestrzeni roku (a potem na przestrzeni lat) będzie tej aktywności fizycznej więcej w Waszym życiu.

Przykładowo, ja mam czasami zryw do tego, żeby włączyć sobie ćwiczenia na YouTube z Olą Żelazo. Nie robię tego regularnie, ale dzięki temu, że w ogóle zaczęłam, przynajmniej te kilkanaście razy w roku poćwiczę przed telewizorem. Wcześniej zdarzało mi się też ćwiczyć z Małgorzatą Mostowską.

Mam też leżące na wierzchu (to ważne dla mobilizacji!) hantelki i matę do ćwiczeń. Zdarza się, że na macie ćwiczę codziennie, zdarzają się okresy przerwy. To samo z hantlami, czasem umawiam się ze sobą, że pomiędzy układaniem jednej diety a drugiej, zrobię krótki trening ramion. W gabinecie czasem między wizytami robię przysiady.

Jestem też umówiona z przyjaciółką na kilkukilometrowe spacery (bez względu na pogodę, zimą też spacerowałyśmy). Nie robimy tego regularnie, ale jak tylko mamy obie wolny czas, to idziemy 🙂

Chodzę też po schodach gdzie tylko mogę, ale znów – nie robię tego zawsze. Czasem mam ciężkie siatki, a czasem mi się po prostu nie chce i korzystam z windy.

Zamawiam paczki do automatów paczkowych, a nie z dostawą do domu, by mieć motywację do wyjścia i zrobienia paru kroków 🙂

Częściej korzystam z komunikacji miejskiej niż z samochodu, a to wymaga a to podbięgnięcia, a to wejścia po schodach, a to stania (np. na przystanku czy w autobusie).

Im więcej takich zrywów lub pomysłów będziecie mieli, tym sumarycznie będziecie mieć więcej aktywności fizycznej. Nawet jeśli nie uda Wam się zmobilizować do stałej i regularnej aktywności fizycznej, to każdy nawet jednorazowy pomysł na zwiększenie ilości ruchu w Waszym życiu, ma sens.

Nie musi być idealnie, żeby było lepiej 🙂