15 lat temu, tuż po ukończeniu studiów, założyłam blog dietaewy.pl.
Początkowo blog służył dzieleniu się ze znajomymi przepisami, absolutnie nie miał być prezentacją jak najmniej kalorycznych przepisów (zresztą nadal temu nie służy), o czym najlepiej świadczy fakt, że pierwszy przepis był na chałkę (kupną, hehe) z malinami 😀
W ostatnich latach, trochę go zaniedbałam, próbując tworzyć treści na media społecznościowe. Jednak to totalnie nie mój świat, można rzec: nie umiem w socjale 😉 czasem mam zryw i wenę i publikuję tam jakąś treść, która dostanie więcej niż kilkanaście lajków.
Jednak najlepiej sprzedają się tam (karmią algorytmy) mało wartościowe treści, a nawet, jeśli ktoś tworzy coś wartościowego, to musi być to szybkie i trzeba tymi treściami (brzydko mówiąc) naparzać, żeby zostać zauważonym wśród ogroma wpisów.
Wiele z tych wpisów różnych twórców jest bardzo przydatnych (np. te z przepisami), edukujących lub po prostu rozśmieszających. Ale ich nadmiar jest dla mnie przytłaczający.
Ja tak nie umiem, mam wrażenie, że im więcej postów będę publikować, tym bardziej będę przyczyniać się do przebodźcowania moich odbiorców i jest to sprzeczne z moim podejściem do życia.
Zaczęłam zastanawiać się czy jest sens w jakikolwiek sposób rozwijać bloga w dzisiejszym szybkim świecie, opartym na sztucznej inteligencji. Zapytałam o to… sztuczną inteligencję i tak trafiłam na blog: niewiele.pl
Idealnie trafił w moje przemyślenia i dał mi nadzieję, że istnieją jeszcze ludzie, dla których ten pędzący, internetowy świat jest za szybki i którzy wciąż mają przyjemność z tworzenia i czytania dłuższych treści na blogach.
I to właśnie z myślą o Was, postanowiłam tu wrócić. Rozgoście się, jest nas niewiele, miejsca starczy dla każdego 😀


Gratulacje!
To było pierwsze miejsce w którym mogłam Panią „poznać”. I jak szybko nam to zleciało prawda?
W przeciwieństwie to tempa mojej przemiany.
Na szczęście wszystko ma swój czas i
bardzo ważne jest aby robić rzeczy po swojemu. 😊
Pozdrawiam serdecznie
Dokładnie, wszystko w swoim czasie 🙂
Bardzo się cieszę, że mój wpis zainspirował Ciebie do reaktywowania bloga! Ja również wolę blogową wersję, która w porównaniu do social mediów jest spokojniejsza i bardziej wyciszona! Dużo łatwiej mi przeczytać jeden post i coś z niego wynieść, niż skrolować setki postów na socialach.
Mam nadzieję, że motywacja Ciebie nie opuści i zostaniesz na dłużej w blogowej sferze! 🔥
Też mam taką nadzieję 🙂 Ale na razie dało mi to dużo energii, w sam raz na jesienną szarówkę 🙂
No i wspaniale – normalnie na SM dałabym serduszko i tyle a tak to się pokusiłam o komentarz 🙂
W sumie to mnie trochę zainspirowałaś – faktycznie social media są szybkie i sporo treści ginie w natłoku informacji.
Może też założę bloga i będę wrzucać old schoolowe posty i przepisy na Thermomixa jak takie alternatywne podejście do pokazywania ciekawych rzeczy, wartych dłuższej uwagi.
Dziękuję !
Och, dziękuję 🙂 Dla takich komentarzy warto to robić 🙂 A pomysł na przepisy Thermomixowe na blogu jest super, chętnie zajrzę na Twój blog 🙂 Na blogach też się łatwiej szuka starszych przepisów i wg mnie są wygodniejsze w obsłudze niż media społecznościowe.